HFM

artykulylista3

 

Vektor - Terminal Redux

cd122016 005

Earache 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Oryginalność w thrash metalu stała się ostatnio zjawiskiem deficytowym. Szczęśliwie, i od tej reguły zdarzają się wyjątki. Jeden z nich właśnie wydał nową płytę. Vektor od początku był perełką w swojej kategorii, lecz najnowszym albumem podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej. Na przekór zwyczajowej prostocie thrashu dostarcza złożone, przemyślane kompozycje, obfitujące w zwroty akcji. „Terminal Redux” to festiwal popisów instrumentalnych i kompozytorskich. Ilość interesujących zagrywek, które pojawiają się tu w jednym utworze, niejednemu zespołowi wystarczyłaby na całą płytę. O zawrót głowy przyprawiają też częste zmiany klimatu. Króluje oczywiście, typowa dla gatunku, agresja, ale nie brakuje fragmentów nastrojowych bądź melodyjnych. Dzięki temu album szybko zapada w pamięć. Pewnym zgrzytem jest niezbyt czyste nagranie. W kompozycjach nie zastosowano wyszukanej palety brzmień, a główną siłę albumu – partie gitar – udaje się wychwycić bez problemu. Jednak ogólnie nagranie jest dość płaskie, a rzemiosło realizatora nie zachwyca. Nie zmienia to faktu, że pod względem muzycznym „Terminal Redux” stoi przynajmniej o klasę wyżej niż wszystkie albumy klasyków gatunku, wydane w ostatnich latach

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 12/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Erwin Helfer - Last Call

cd122016 002

The Sirens Records 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Niewielu pianistów potrafi dziś oddać tak czysto istotę bluesa. Gra 80-letniego Erwina Helfera to esencja stylu. Jego muzyka jest pełna uczuć, ale też wdzięku, werwy i piękna. Na płytę składają się nagrania zarejestrowane w towarzystwie saksofonisty Johna Brumbacha oraz wokalistek Ardelli Williams i Katherine Davis. Znajdziemy tu takie standardy, jak „St. James Infirmary” i „Pennies from Heaven”. Całość uzupełniają trzy archiwalne rejestracje z legendarną wokalistką Estelle „Mamą” Yancey oraz rozmowa z muzykiem. Erwin Helfer starzeje się jak wielkie wino. Wypracowany przez kilkadziesiąt lat styl gry przesyca doświadczenie nabyte w czasie niezliczonej ilości koncertów i jam sessions z największymi. „Last Call” pokazuje muzykę bluesowego mistrza klawiatury przez pryzmat blisko 60 lat jego działalności. Główną część zarejestrowano w latach 2014- -2016, natomiast archiwalny set z Mamą Yancey, której pamięci album jest poświęcony, zawiera zapisy z lat 1957 i 1979. Tą płytą można się delektować bez końca. To także wyjątkowej wartości dokument niebywałej siły i niepowtarzalności chicagowskiego stylu

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Radiohead - A Moon Shaped Pool

cd112016 002

XL Recordings 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Muzycy Radiohead wciąż zaskakują. Nie twierdzę, że jest równie dobrze jak na krążku „OK Computer”, ale ich najnowszej produkcji słucha się naprawdę przyjemnie. Gwiazdą jest oczywiście Thom Yorke. Potrafi przykuć uwagę zarówno nietuzinkowymi pomysłami, jak i lekko nonszalanckim śpiewem. Obok instrumentalnych partii członków brytyjskiej kapeli mamy też orkiestrę i chór. Irytować mogą trochę przetworzone wokale w finale „Daydreaming”, ale już „Decks Dark” to Radiohead, jakie lubimy najbardziej – mocny wokal Yorke’a na atrakcyjnym podkładzie elektronicznym lub gitarowym. W „Desert Island Disk” wkraczamy na parę minut w klimaty akustyczne. Podobać się może zarówno melodia, jak i partie basu, wzbogacające oszczędną sekcję rytmiczną. Niepokojący „Ful Stop” trochę za bardzo opiera się na elektronice, ale to kwestia gustu. Dalej znów robi się bardziej akustycznie i nastrój łagodnieje. Początek utworu „Present Tense” skojarzył mi się z atmosferą piosenek Stinga, ale dalej to już wyłącznie Radiohead. I tak już do końca. Delikatnie, klimatycznie, aż po fantastyczny „True Love Waits” na finał. Na pewno warto posłuchać, choć do najlepszych osiągnięć grupy odrobinę brakuje.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Periphery Periphery III: Select Difficulty

cd112016 007

Sumerian 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Fakt, że członkowie Periphery ledwie półtora roku po wydaniu dwupłytowego „Juggernauta” byli w stanie zaproponować kolejną porcję powalającego materiału, jest godny uznania. Pionierzy djentu znów udowodnili, że zasługują na pozycję w ścisłej czołówce współczesnego metalu. „Periphery III: Select Difficulty” nie wprowadza do muzyki zespołu wielu nowości. Stanowi raczej mieszankę stylów, w jakich dotychczas grupa się poruszała. Znajdziemy tu zarówno ciężar brzmienia i imponujące popisy umiejętności technicznych, znane z debiutu, jak i chwytliwe tematy oraz złożone kompozycje, do jakich przyzwyczaił fanów „Juggernaut”. Zewsząd atakują nas rozłożyste pasaże, ciekawe pomysły i nieoczekiwane zwroty akcji. Fragmenty symfoniczne pojawiają się znacznie częściej niż dotychczas, co dodaje potężnemu brzmieniu grupy dodatkową moc. Muzycy postanowili również zabawić się konwencją, dzięki czemu możemy usłyszeć „Catch Fire” – chwytliwą balladę, czerpiącą inspirację z funku. Samo nagranie, dzięki bogactwu elektroniki i efektów gitarowych, brzmi wyjątkowo przestrzennie, nie tracąc przy tym przejrzystości. Każdy dotychczasowy fan grupy znajdzie tu coś dla siebie. Zespół popisał się wszechstronnością, która na pewno nikogo nie znudzi.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Whispered Metsutan – Songs Of The Void

cd112016 008

Redhouse 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Czasem wystarczy znaleźć jedno trafione rozwiązanie, aby wprowadzić do zastałej formuły powiew świeżości. Tak właśnie się stało w tym przypadku. Niektórzy powiedzą, że Whispered to zespół, który bazuje wyłącznie na prostym triku. Jest w tym trochę racji, ale aż trudno uwierzyć, jak wspaniale tradycyjne dalekowschodnie motywy współgrają z brzmieniem skandynawskiego melodic death metalu. Sam pomysł, bez odpowiedniej realizacji, to jednak za mało. Tutaj muzycy spisali się na medal. Nie ograniczyli się do odgrzewania typowych schematów, dzięki czemu na płycie udaje się znaleźć kilka dłuższych i całkiem złożonych kompozycji. Jednak nawet potężne, ponadsiedmiominutowe kolosy nie ciągną się niepotrzebnie. Bogactwo brzmień widać tu na każdym kroku. Szybkie, agresywne zagrywki płynnie przechodzą w nastrojowe, folkowe, a nawet symfoniczne przerywniki, by zaraz znów zaatakować furią podwójnej stopy perkusyjnej i wysokiego growlu wokalisty. „Metsutan – Songs of the Void” z pewnością zakwalifikuje się do ścisłej czołówki albumów tego roku. Nie jest też wykluczone, że przemówi nie tylko do fanów konwencji, warto więc przysłuchać mu się uważniej.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

Witherscape - The Northern Sanctuary

cd112016 009

Century Media 2016

Muzyka: k4
Realizacja: k4

Każdy kolejny album, w którym palce macza Dan Swanö, to powód do ekscytacji. Nieraz już udowodnił, że świetnie sobie radzi nie tylko w świecie ekstremalnego metalu, lecz także w gatunkach bardziej melodyjnych czy progresywnych. „The Northern Sanctuary” utrzymuje wysoki poziom i przynosi kolejną porcję ciężkich, a jednocześnie chwytliwych utworów. Niepowtarzalny charakter zespołu bije z każdego motywu. Istotną rolę odgrywają tu wokale samego Swanö, który należy do grona najlepszych wokalistów metalowych. Growle uderzają jak mało które, a lekko zachrypnięty, melodyjny głos oczarowuje. Partie klawiszy wprowadzają do utworów niepowtarzalny klimat. Ich ciągła obecność urozmaica aranżacje i dodaje im głębi. Muzycy nie boją się polifonii i często prowadzą po kilka linii melodycznych jednocześnie. Charakter riffów również ma tu znaczenie. Z jednej strony, słychać wpływy melodic death metalu z Göteborga; z drugiej – można wyczuć domieszki takich gatunków, jak gotycki czy klasyczny heavy metal, a przede wszystkim potężną ilość progresywy, dzięki której wszystkie motywy są należycie rozbudowane. „The Northern Sanctuary” to prawdziwa uczta dla wszystkich fanów Dana Swanö. Zaś dla tych, którzy jeszcze go nie znają – furtka do eksploracji jego twórczości.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 11/2016

Pobierz ten artykuł jako PDF