HFM

artykulylista3

 

Decapitated - Anticult

cd022018017

Universal 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Po śmierci Witolda Kiełtyki muzyka Decapitated zmieniła się na dobre. Zespół nie zamierza wracać do starego, mocno technicznego, death metalu. Kontynuuje raczej podróż w kierunku, który sygnalizowała „Blood Mantra”. „Anticult” pokazuje, że muzycy coraz bardziej skłaniają się ku groove metalowi. Upraszczają brzmienie, co wbrew pozorom, daje naprawdę dobre rezultaty. Uwagę przyciągają niesamowite riffy gitarowe. Zagrywki uderzają celnie i później trudno się ich pozbyć z pamięci. Co prawda, po rozległych pasażach i wymyślnych zabawach rytmem nie zostało wiele, ale efektowność na tym nie ucierpiała. Pomimo zmiany konwencji, wciąż da się wyłapać death metalowe korzenie grupy. Burza perkusji oraz ciężkie, niskie dźwięki gitar nadają sekcji rytmicznej ciężar, którego mogą jej pozazdrościć inni przedstawiciele gatunku. Najnowsza płyta Decapitated zapewne nie zadowoli starych fanów, którzy czekają, aż zespół cialis sans ordonnance wróci do korzeni. Stanowi jednak ciekawy krok w jego ewolucji. Muzycy udowadniają, że nie są przywiązani do jednego stylu i mogą powalczyć na nowym terenie z takimi sławami, jak Lamb Of God czy Soulfly.

Karol Wunsch
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

INXS - Kick 30

cd022018016

Universal 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W roku 1987 ta płyta była wielkim hitem. Przyniosła kilka bardzo popularnych przebojów; przede wszystkim balladę „Never Tear Us Apart”, którą zna prawie cały świat. Nikt jednak nie przypuszczał, że stanie się kultowa, no i nikt nie wiedział, że dekadę po jej nagraniu frontman grupy, Michael Hutchence, odejdzie z tego świata śmiercią tragiczną. Niektórym przypominał Jima Morrisona z The Doors, choć zmarł w wieku trzydziestu siedmiu lat, nie cialis sans ordonnance zasilając szeregów „Klubu 27”. INXS parę razy reaktywowało się z innymi wokalistami, ale Hutchence jest nie do podrobienia. Na 30-lecie oryginalnego wydania „Kick” otrzymaliśmy rozbudowaną wersję jubileuszową, składającą się z aż czterech płyt. Wśród nich: remaster oryginału, Blu-ray z teledyskami oraz oddzielnym torem audio wysokiej rozdzielczości. W menu, do wyboru, PCM Stereo i Dolby Atmos. Niestety, klipy nie są w HD, choć widać, że wyciśnięto z nich, ile się dało. W komplecie znajdziemy też dwa dodatkowe CD: z wersjami demo i alternatywnymi miksami. Wielopak wydano na pełnym wypasie; z grubą książeczką i w szlachetnej oprawie. Dla fanów i kolekcjonerów to pozycja obowiązkowa.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Düsseldorf - Aüskulti

cd022018013

Requiem Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Na pierwszy rzut ucha to typowy, wtórny i z lekka męczący industrial. Na kolejne… dzieje się tu naprawdę dużo. I choć muzyka sprawia wrażenie odhumanizowanej, mieszka w niej niejeden duch. Płyta ma charakter retrospektywny i dla osób, które nigdy o Düsseldorfie nie słyszały, może być niezłym vademecum twórczości śląskiego zespołu. Mamy studyjne nagrania z różnych lat, ale też fragmenty koncertów oraz… prób. O dziwo jednak da się tego słuchać, bo całość spina przyzwoity master. Można uznać, że to podsumowanie pierwszych 28 lat działalności zespołu. Nie jest to muzyka lekka i łatwa, ale fanom gatunku może sprawić przyjemność. A jeśli ktoś lubi synth pop czy new romantic i potrafi sobie wyobrazić wrażliwość tych gatunków przeniesioną na bardziej surowy grunt – również odnajdzie tu coś dla siebie. W motorycznych strukturach utworów kryje się bowiem wiele pięknych melodii. Tylko trzeba do nich dobrnąć. Czy warto? Jeśli macie czas i otwarte umysły – jak najbardziej. Jeśli któryś z tych warunków nie jest spełniony, znajdzie się wiele innych, mniej wymagających wydawnictw. Ale ogólnie to ciekawa i wartościowa pozycja

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

The Vamps - Night & Day

cd022018004

Virgin EMI Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

The Vamps to kolejny boys band z Wielkiej Brytanii. Tworzą go Connor Ball (bas), Tristan Evans (perkusja), James McVey (gitara prowadząca) i Brad Simpson (gitara rytmiczna). Nazwiska członków podaję celowo, bo pewnie jeszcze nieraz o nich usłyszymy. Niewykluczone, że wkrótce zaczną występować samodzielnie, jak to zrobili ich słynni poprzednicy – Gary Barlow i Mark Owen z Take That czy Niall Horan z One Direction. Muzykalni Brytyjczycy niedawno skończyli po 20 lat, a swój debiutancki album „Meet the Vamps” (2014) nagrali jeszcze jako nastolatkowie. Mimo że wkroczyli w trzecią dekadę życia, ich głosy nie nabrały do końca dojrzałej męskiej barwy. Również ich repertuar na omawianym krążku, trzecim w studyjnej dyskografii, trudno nazwać całkowicie dorosłym. Stąd The Vamps podobają się głównie nastolatkom, chociaż ich poczynania, zwłaszcza od strony businessowej, rozwijają się całkiem profesjonalnie – założyli już własną wytwórnię Steady Records. „Night & Day” składa się ze skocznych, dyskotekowych kawałków, w dużej mierze opartych na elektronice. Otwiera go singlowy przebój „Middle of the Night”, a po nim następuje kolejny hit – „All Night”. W obu muzykom towarzyszą znani goście. W pierwszym – Martin Jensen, a w drugim – Matoma.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Goran Bregović - Three Letters From Sarajevo

cd022018008

Mercury Music Group 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Urodzonego w Sarajewie muzyka znają u nas wszyscy melomani, zwłaszcza po jego współpracy z Kayą i Krzysztofem Krawczykiem. Dla porządku przypomnę, że pierwsze sukcesy odnosił w latach 70. XX wieku w jugosłowiańskiej formacji rockowej Bijelo Dugme. Później udało mu się podbić serca kinomanów muzyką do kilku obrazów Emira Kusturicy. Krążek „Three Letters From Sarajewo” nie zaskakuje. Nadal mamy do czynienia z ludową muzyką z rodzinnych stron autora, przez niego ułożoną (w większości) lub przynajmniej zaaranżowaną, jak w przypadku tradycyjnego utworu „Mazel Tov”. Dominującym instrumentem jest gitara, choć gra się tu niemal na wszystkim. Tak się zwykle dzieje w przypadku muzyki świata, a tej na płycie Bregovića nie brakuje. Już sam fakt, że album nagrywano w Tel Awiwie, Paryżu, Tuzli (BiH) oraz Belgradzie, sugeruje, że otrzymamy muzykę różnorodną pod względem korzeni kulturowych. Dodatkowych atrakcji dostarcza udział oryginalnych muzyków: Algierczyka Rachida Tachy, hiszpańskiej wokalistki Bebe czy izraelskiego rockmana i muzyka folkowego Asafa Avidana. Płyta idealna dla miłośników brzmień orientalnych, pulsujących światowymi rytmami.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Maroon 5 - Red Pill Blues

cd022018012

Interscope Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Maroon 5 to amerykańska formacja pop-rockowa, z wokalistą Adamem Levine’em na czele. Jej produkcje są zróżnicowane pod względem nastroju, choć ze wskazaniem na potrzeby tanecznego parkietu. W tym kontekście najnowsza płyta „Red Pill Blues” nie zaskakuje. Zawiera zarówno melodyjne kawałki do wieczornego relaksu, jak i rytmiczne nagrania do dyskoteki. Znajome klimaty nie świadczą jednak, że zespół stanął w miejscu i przestał się rozwijać. Na nowym wydawnictwie znajdują się bowiem elementy, które dowodzą, że Maroon 5 nie osiedli na laurach i bacznie śledzą aktualne trendy. Te zaś nakazują zapraszać do studia scenicznych konkurentów i rapować do podkładu muzycznego. Przy tytułach nagrań znalazły się więc nazwiska lub pseudonimy słynnych gości. W utworze „What Lovers Do” śpiewa Sza, a w kilku innych występują Julia Michaels, Lunchmoney Lewis, ASAP Rocky i Kendrick Lamar. Trzej ostatni to, a jakże, raperzy. Członkowie Maroon 5 wsparli się znanymi nazwiskami, postarali o chwytliwy repertuar i sprawnie go wykonali. Luksusowa edycja albumu zawiera bonusowy krążek z nagraniami koncertowymi.

Grzegorz Walenda
Źródło: HFiM 02/2018

Pobierz ten artykuł jako PDF