HFM

Bartok - Concerto For Orchestra, Dance Suite

cd012018 006

Decca 2015

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Muzyka Beli Bartoka znacznie wyprzedzała swoje czasy. Ogromna wiedza kompozytora mieszała się z prawdziwą pasją badania folkloru, a wnioski z owych poszukiwań z wielkim wyczuciem oraz inteligencją tłumaczył on na nowoczesny język sztuki i wplatał w swoje utwory. Bartok to jednak nie tylko wątki ludowe. To przede wszystkim znakomita muzyka współczesna. Dla współczesnych mu – mało czytelna. Dla pokoleń powojennych – cudowna podróż w krainę wyobraźni. Taki też jest ten koncert, skomponowany w roku 1943. To jedno z ostatnich dzieł wielkiego Węgra, który odszedł dwa lata później. Nagranie pochodzi z roku 1965. Jakość nie powala, ale wykonanie Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej pod batutą Georga Soltiego to prawdziwy wyraz uznania dla twórczości Bartoka. Orkiestra z wdziękiem przechodzi od pejzażowego piano do emocjonalnego forte. Z jednej strony, prezentuje brylantowo czytelny profesjonalizm; z drugiej – wielkie uczucie i budowanie struktury pełnej kontrastów i zwrotów akcji. Sir Georg Solti również pochodził z Węgier. Dobór dyrygenta jest więc nie tylko znakomity, ale i symboliczny. W świadomości masowej ów koncertmistrz nie jest tak popularny, jak choćby Herbert von Karajan, ale melomani doskonale znają tę postać. Zmarły dwadzieścia lat temu dyrygent zgarnął aż 31 statuetek Grammy. To pięć razy więcej niż Madonna! Masywny winyl z minimalistyczną kopertą nawiązuje do wydania z lat 60. XX wieku.

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 01/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Nagroda roku - Płyty roku 2017 - winyl

5865012018 001Nagroda roku - Płyty roku 2017 - winyl

 

Procol Harum - Novum

cd122017 018

Eagle Records 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Procol Harum nie rozpieszcza nas nowymi nagraniami. Od końca lat 70. na przemian zawiesza i wznawia działalność. Kilkunastoletnie odstępy między kolejnymi albumami stały się normą. Tym razem na studyjną premierę zespołu Gary’ego Brookera czekaliśmy 14 lat. „Novum” przynosi 11 kompozycji. Jeżeli ktoś oczekiwał rewolucji, będzie zawiedziony. Ale jeśli spodziewaliśmy się po prostu zestawu świetnie przygotowanych nagrań, utrzymanych w estetyce preferowanej przez Procol Harum od pół wieku, to płyta okaże się udana. Głos Brookera nie stracił specyficznej barwy ani charakterystycznej chrypki. Brzmienie zespołu zostało w dużej mierze podporządkowane partiom fortepianu, który nadaje muzyce osobliwą elegancję. Obok utworów z rockowym pazurem znalazły się piękne ballady. Niespełna godzinny program rozłożono na dwa świetnie wytłoczone czarne krążki o standardowej gramaturze, nieco zmieniając kolejność utworów wobec wersji CD. Skromną edycję, w postaci nierozkładanej okładki, w której umieszczono dwie koperty ze zdjęciami i tekstami piosenek, rekompensuje stylowa oprawa graficzna, estetyką nawiązująca do pierwszego albumu zespołu. Dźwięk analogowego nośnika kojarzy się z płytami z lat 70. XX wieku. Oszczędne wysokie tony kierują uwagę na średnicę pasma. Szum zredukowano do minimum, co dowodzi wysokiej jakości tłoczenia. Nie wyobrażam sobie, by tak silnie osadzone w stylistyce Procol Harum utwory mogły zabrzmieć lepiej z nośnika cyfrowego.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Willie Nelson - God’s Problem Child

cd122017 019

Sony/Legacy 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Nowy album Williego Nelsona ukazał się w przeddzień jego 84. urodzin. Krytycy mają problem z klasyfikacją tej muzyki. Z jednej strony, to przecież country; z drugiej – nasączona bluesem hipisowska estetyka i balladowe skłonności nie pasują do tego stylu. „God’s Problem Child” niczego w tej kwestii nie wyjaśnia. Artysta po raz kolejny demonstruje swą niezależność i podąża ścieżką obraną przed laty. Nagrane w najnowocześniejszych studiach piosenki brzmią, jak gdyby czas zatrzymał się dla nich kilkadziesiąt lat temu. Swym charakterystycznym, nosowym głosem Willie Nelson cedzi teksty, mówiące o codziennych sprawach i przyziemnych problemach. Można odnieść wrażenie, że słuchamy osobistych zwierzeń i powierzanych nam sekretów. Opowieściom towarzyszą przyjazne uchu, lecz nie naiwne melodie oraz stylowa oprawa instrumentalna. Zawsze znajdzie się też miejsce dla gitary akustycznej i harmonijki. Słuchanie z winylu to najlepszy sposób poznawania nowej płyty Nelsona. 44-minutowy program wydano na jednym longplayu. Brzmienie jest stonowane – bez ekspozycji skrajów pasma ani podbicia dynamiki. Daleko mu też do sterylności, stanowiącej przypadłość wielu wydawanych współcześnie krążków. „God’s Problem Child” to album wyjątkowej urody. Zbiór pięknych, wzruszających i… bardzo niemodnych dziś piosenek. Trudno się od nich oderwać, zwłaszcza gdy gramy z czarnej płyty.

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 12/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Pärt - Tabula Rasa, Fratres, Symphony No. 3

cd112017 004

Gil Shaham /Adele Anthony
Gothenburg Symphony Orchestra / Neeme Järvi
Deutsche Grammophon 2017, reedycja płyty z roku 1999

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

W świecie melomanów trwa umiarkowana dyskusja o właściwej klasyfikacji twórczości estońskiego kompozytora Arvo Pärta. Jednak bez dwóch zdań jest to muzyka, która porusza. Jedni podciągają ją pod minimalizm, inni doszukują się czegoś bardziej uniwersalnego. Co by jednak nie mówić – zasługuje na uwagę. Szczególnie w takim wykonaniu. Skrzypek Gil Shaham, firmujący nagrania z 1999 roku, jest kojarzony z niemal obrazoburczą interpretacją „Czterech pór roku” Vivaldiego. W roku 1995 podzielił świat na zwolenników i przeciwników nowego, szalonego i wręcz czadowego podejścia do barokowego dzieła, grając je tak dynamicznie, a zarazem dokładnie, że trudno było po tym słuchać innych wersji. Z czasem publiczna recepcja jego postaci złagodniała. Stał się, zwyczajnie, jednym z najważniejszych współczesnych skrzypków. Dlatego jego obecność na omawianym wydawnictwie obie strony nobilituje, choć Shaham na front wychodzi jedynie w kompozycji „Fratres”. W utworze „Tabula rasa” pierwsze skrzypce oddaje żonie – Adele Anthony. Sam, schodząc na drugi plan, udowadnia, że wie, czym w muzyce jest równowaga i że nie zawsze to on musi być gwiazdą. Zamykająca wydawnictwo „Symphony No. 3” to najmniej medytacyjny, ale najbardziej monumentalny ze wszystkich utworów. Stanowi znakomite uzupełnienie dwóch pierwszych oraz dowód na wielowymiarowość twórczości Pärta. Płytę wydano na 180-gramowym winylu, opakowanym w pojedynczą, ale grubą kopertę. Szczegółowy opis wydawnictwa umieszczono na tylnej okładce

Michał Dziadosz
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF

 

 

Adam Bałdych & Helge Lien Trio - Brothers

cd112017 001

ACT 2017

Muzyka: k4
Realizacja: k3 

Wydawało się, że współpraca Adama Bałdycha z triem norweskiego pianisty Helgego Liena będzie jednorazowym przedsięwzięciem. Tymczasem wyśmienity album „Bridges” z 2015 roku doczekał się kontynuacji. Na „Brothers” skład poszerzono o saksofonistę Tore Brunborga. Wprowadzenie dodatkowego instrumentu nie zmieniło jednak wypracowanej wcześniej estetyki brzmieniowej. Album stanowi piękny hołd dla zmarłego brata Adama Bałdycha, któremu jest zresztą dedykowany. Tytuł „Brothers” można traktować dwojako. Skrzypek odnosi go do osobistej tragedii, ale też do wyjątkowego braterstwa panującego w zespole. Płytę wypełniają premierowe kompozycje Bałdycha oraz jazzowa transkrypcja przeboju „Hallelujah” Leonarda Cohena. Miękkie, liryczne melodie i pomysłowe rozwiązania harmoniczne, połączone ze świetnym warsztatem instrumentalistów sprawiają, że płyty nie chce się odkładać na półkę po jednorazowym wysłuchaniu. Mimo że muzyka robi wrażenie bardziej surowej i mniej dopieszczonej niż na „Bridges”, utwory cechuje cieplejszy i bardziej nastrojowy klimat. Starannie wytłoczona edycja winylowa pozwala docenić brzmienie uzyskane w berlińskim Hansa Studio. Specyficzna sterylność i dokładna separacja ścieżek idealne się sprawdzają w tych kameralnych utworach. Odsłuch z analogowego nośnika daje wrażenie niemal intymnego kontaktu z muzyką pełną głębi i szczerych emocji

Robert Ratajczak
Źródło: HFiM 11/2017

Pobierz ten artykuł jako PDF